Smutek

22 wrzesień, 2008 at 10:49 pm (Bez kategorii)

Ten Świat mniej ruchliwy niż atom,

a jednak bardziej różnorodny,

został wspaniale przemyślany.

Do życia trzeba jeść i się rozmnażać

i chować przed wrogami.

Niektóre głupie stworzenia, co zjadły z Drzewa Poznania Dobra i Zła

Teraz pokutują, mając wybór.

Jakże źle zostaliśmy pomyślani:

chcesz być szczęśliwy – nie myśl, tylko żyj, codzienność się liczy;

bierz to, co ci dano, i ani kropli więcej.

Ale i jest droga do smutku.

Czyli zwykły brak serotoniny

i kilku innych hormonów.

Smutni są ci, którzy,

gardząc codziennością, skromnością,

chcą iść do swej Mekki,

lecz nie mają mapy, osiołka i pieniędzy.

Ci, którzy, choć osiołka mogliby zdobyć,

nie wiedzą, jak to zrobić lub nie dość dobrze go pilnują.

I osiołek ucieka.

Tacy ludzie są najsmutniejsi.

Bo wiedzą, że życie przemyka im między palcami

a nie wiedzą, jak je zatrzymać.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Egzamin z historii Polski

17 czerwiec, 2008 at 7:20 pm (Bez kategorii)

A dzisiaj był egzamin z średniowiecznej historii Polski. Ale ściema, ale siara! Pierwsze pytanie, z podręcznika, położyłam. Drugie, z wykładów, zreferowałam ślicznie (topografia miast), a trzecie dostałam z podstaw gospodarki wczesnopiastowskiej (lektury). I dostałam 4. Hi hi ^^ Przy okazji zostałam uraczona wierszykiem w stylu: Wiem, ze umiem, ale nie umiem [czy jakoś tak szło...]

Z przyległości: ha! Wzięłam ze sobą misia antystresowego na egzamin. Ostatecznie z nim nie weszłam, ale i tak zadanie spełnił – chłopcy mieli rozrywkę, nawet jeden go urodził w bólu (pozdro, Laszlo i Michał ;) ) No i przytulanie i ciepło futerka też swoje zrobiły :D

Generalnie, dobrze mi poszło. Tylko szkoda, że pierwsze pytanie było akurat z tej części podręcznika, która “mi umknęła” ;( czemu nie było o Dagome iudex, św. Wojciechu czy polityce Mieszka I? Zamiast tego stosunek państwa do Kościoła w XV wieku? I wpadka z wojnami popimi i Fryderykiem Jagiellończykiem? Wrrr :/

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Jak mnie znajdują?

29 marzec, 2008 at 1:06 am (Bez kategorii)

Byłam przeciwna tego typu wpisom, dopóki sama nie zajrzałam na swoje stytystyki. Powalające xD

co jest ciezkostrawne - no tak. Mój blog, wiadomo.

motyw latarni ulicznych w sztuce - gdzie?! Ani jednego słowa o latarni!

cytaty dla strzelca - Rak!!! Jestem Rakiem, kurwa!

cytaty o mnie - kolejny narcyz ;]

najpopularniejsze komedie romantyczne - to nie u mnie.

rysunek lilii - coś popularne te lilie, co chwilę ktoś ich szuka. Zakładamy fanklub lilii? xD

nie chciałam cie zranic - kochanie, to nic nie da. On już jest stracony.

ciekawa opowiesc - o, tak, to tutaj :D

nie większy lecz wyższy - hmmmmm. To już nie wiem, o co chodzi…

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Mjuzik ;]

29 marzec, 2008 at 12:44 am (Bez kategorii)

Czego słucham? Hm… Eklektycznie, zdecydowanie. Co jakiś czas zakochuję się w jakiejś muzyce i słucham jej na okrągło tylko po to, by za jakiś czas zachwycić się czymś innym. Wszystko zależy od tego, w jakim jestem nastroju, w jakim klimacie.

Ostatnimi czasy słucham namiętnie: Nirvany, Foo Fighters, Buena Vista Social Club, Opeth (Noise, przekonałam się xD), Republiki, Tenaciuos D i Kultu/Kazika. Do tego, ale już z pewną obojętnością, posłuchuję sobie Iron Maiden, Metallica’ę. No i soundtracki z “Pan i pani Smith” i “Pulp fiction”. Misrlou wymiata xD początek bawi mnie tak samo za pierwszym razem, jak i za setnym. Muzyka klasyczna, chociaż już osłuchana w reklamówkach, jest dobrym tłem przy czytaniu książek. Ale Wariacje Goldbergowskie w wykonaniu Glenna Goulda… Ten początek sprawia, że się rozpływam. Gdyby nie “Milczenie owiec”, nigdy bym nie usłyszała o Gouldzie. Piękne.

Poza tym Fergie. Lubię jej głos. A pewnie bym nie zwróciła na nią uwagi, gdyby w jednym z jej teledysków nie wystąpił Milo Ventimiglia. Chłopak jest słodki! Ale Black Eyed Peas mają swoje brzmienie. “Let’s get it started” zawiera w sobie zachętę  do wariactw – w to mi graj! A wiecie, że podobno tytuł miał brzmieć “Let’s get retarded”, ale komuśtam się nie podobało. Cóż, trudno, ja wolę wersję pierwotną i tak śpiewam ;p

Nickelback. Ostatnio o nich zapomniałam, ale wywarli ogromny wpływ na moje życie. James Blunt też jest fajny.

Pewnie moich miłości i inspiracji jest mnóstwo, ale więcej mi chwilowo do głowy nie przychodzi. W najbliższym czasie może jeszcze zrobię listę ulubionych singli. (Piosenek, nie facetów. Na to trzeba będzie poczekać jeszcze dłużej xD)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Już wiem!

20 marzec, 2008 at 12:41 pm (Bez kategorii)

Wiem, czemu pada teraz śnieg! To wina tej zblazowanej, świętokradczej młodzieży, która nie uznaje żadnych autorytetów! Całe Boże Narodzenie wyli: “Wesołego Alleluja!”, “Smacznego jajka!”, to teraz Bóg się mści i na Wielkanoc urządza Boże Narodzenie.

Wspaniale. Znowu dostanę prezenty ;]

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

My point of view on God

9 marzec, 2008 at 8:50 pm (Bez kategorii) (, , , , , )

You know what’s my personal attitude towards God or any other transcendental beings – I don’t believe in their existence. With all my beliefs that we are just mammals with no sense of existence, no sense of being alive. And I would never force myself to believe in lies about God. And with all my beliefs on this subject I think people need God.

I know, it sounds more than strange. With all my disbelief I think people should believe in God. They need Him. Why? Because He gives strenght to fight, to not to give up. To die for a good reason. People are like children – they need parents. They need someone who would take care of them, punish if they misbehave and someone who would know more than they do.

Recently atheism is very popular (or rather a bravery to admit it). And so is a new look on faith which I call “a real faith”. What does it mean? I mean people who doesn’t bother about going to church and pray fanatically but they believe in God, love and peace. They’ve got God in their hearts. It’s rather a way of life not a subject of frequency on the Masses. And I admire their look on life, I think they need their God, He’s part of them. He’s like their friend and, as a matter of fact, He is them. It is not an old man who sits in Heaven and looks what they’re up to just to punish or say some foolish, unacceptable words. It is someone reachable in every aspect, who don’t say everytime: You’re too stupid to understand, you have to believe, it’s for your own good. This God gives faith, gives support, especially mental support. That’s why I think this God is useful.

But in the same time I’m unable to believe in God, even in such way. It is very strange even for me to not believe in God and to support faith of others in the same time. But, as someone very clever once said, shit happens.

Bezpośredni odnośnik 11 komentarzy

O rozmowie

9 marzec, 2008 at 6:01 pm (Bez kategorii)

“Rozmowa jest piękna, gdyż to przez nią człowiek może prawdziwie poznać drugiego człowieka.”

(fragment komentarza wydrylowanyhazardiusa w poście: Rozmowa)

Dzięki rozmowie poznajemy innych ludzi? Chciałabym przyznać rację, ale nie mogę. przykro mi.

Do niedawna powiedziałabym, że w słowach możemy znaleźć istotę drugiego człowieka. Poznać jego charakter dzięki słowom, których używa, reakcjom na inne słowa, ogólnie dzięki temu, co mówi. I w większości przypadków metoda sprawdza się. Ale często słowa zawodzą.

Zawodzą w moim przypadku, gdy plotę głupoty i nie mówię tego, co bym chciała powiedzieć.

Zawodzą w przypadku osób, które doskonale zdają sobie sprawę z mocy słów i za woalem odpowiednich fraz ukrywają swe prawdziwe oblicze. Osoby opanowane (chociaż czasami nerwy im puszczają), potrafiące wmówić innym wszystko, co tylko zechcą. Dadzą sie poznać osobie tylko wtedy, gdy sami na to pozwolą. Jednak jest to droga ciężka, wymagająca skupiania, uwagi i ostrożności.

Jest też i inny rodzaj rozmowy. Nazwałabym go niewerbalnym. Zachodzi wtedy, gdy łączymy się duchowo z kimś, gdy świadomie lub podświadomie konfrontujemy nasze przekonania i myśli z myślami innych, np. czytając blog, książkę, słuchając muzyki. Gdy nie wypowiadamy słów, nie formujemy zdań, o których nasz “rozmówca” się dowie. Taka rozmowa jest wtedy, gdy razem, bez słów, delektuje się wspólną chwilą, gdy po raz pierwszy robi się coś wspólnie, ze wzajemnym zrozumieniem, niekoniecznie używając mowy. Gdy rozmowa jest rozmową dusz. Albo ciała.

O, taniec! Kolejna wspaniała okazja do rozmowy. Rozmowa z partnerem, rozmowa z muzyką, rytmem, samym sobą. I tu do rozmowy wchodzą czyny. I tak można doskonale poznać drugą osobę.

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Sens życia

22 luty, 2008 at 11:39 pm (Bez kategorii)

A co ciekawe, życie (w znaczeniu czysto biologicznym) nie ma sensu. Nie ma żadnego celu, zamiaru. Po prostu jest.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Mądrość a “mądrość”

21 luty, 2008 at 2:12 pm (Bez kategorii)

A tak szczerze. Ten cały zachwyt kulturą, sztuką często jest tylko pozą. Nie zachwycamy się tym naprawdę, tylko np czytamy coś, bo wypada, bo inteligent powinien to znać, bla bla bla.

Teraz zapytajmy, ile osób “poważnych”, “statecznych” naprawdę tym żyje, a nie pozuje? Ile osób naprawdę kocha książki, które czyta? Ile osób chodzi do teatru, opery czy na koncerty dlatego, że naprawdę lubi to, a nie by utrzymać reputację.

Osoba prawdziwie mądra, przynajmniej moim skromnym zdaniem, czyta, co chce, słucha, czego chce i wcale się tego nie wstydzi. Że czasami ogląda kreskówki? Że przepada np za Pikachu? Że w pozornie durnych rzeczach potrafi znaleźć coś mądrego? Otóż to. Ot, taki film: “Sprzedawcy”. Bohaterowie z “Jay and Silent Bob…”, tylko że sprzedawcy ze sklepu. Że durne? Że absurdalne? Owszem, wręcz tragikomiczne. Ale jednak dobry film, jednak, mimo durności. A może właśnie dlatego. I Reggae Rabbits… te pacynki wymiatają xD (ale już Kapitan Bomba jest beznadziejny)

I, Moi Drodzy, co najważniejsze, prawdziwa mądrość to nie szafowanie słownikiem wyrazów obcych i im pochodnych, ale mówienie prawdy. Dochodzenie do niej. Mówienie nawet w najprostszych słowach tego, co najważniejsze. I jeszcze trzeba wiedzieć, co się powiedziało.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Chwila szczerości

21 luty, 2008 at 4:40 am (Bez kategorii)

Jesteśmy tylko materią, tak?

Jesteśmy tylko homo sapiens sapiens.

Z jednej strony łatwiejsze, z drugiej – trudniejsze. Ale jakoś trzeba z tym żyć…

No właśnie. Najciekawsze jest to, że każdy człowiek jest taki sam. Każdy. Niezależnie od zainteresowań, wykształcenia czy pochodzenia, jest tym samym. Dla natury, ewolucji, jest tylko zwierzątkiem. Kolejnym ogniwem w łańcuchu ewolucji. I nie oznacza to wcale, że ewolucja dokądś zmierza! Nie ma żadnego konkretnego celu.

A kim my jesteśmy…? Zwierzątkami, ot co. Niom. Jesteśmy organizmami, które są zorganizowane stadnie i jedyne, do czego dążą, to bezpieczeństwo, jedzenie i seks. A potem i władza, bo ona daje wyżej wymienione. Nie wierzycie? To spójrzcie, jak wygląda Wasze życie. Ot, najbliższy złożony przykład to miłość. Niezależnie od wieku i zainteresowań każdy dąży do miłości, chce pary. Każdy się zakochuje, każdy cierpi z powodu miłości. Ewentualnie każdy znajduje inną osobę, która wydaje się być bardziej atrakcyjna.

No więc co odróżnia od siebie ludzi…? Dobra, to wiadomo. A co tak naprawdę sie liczy…? Cholera, a niech każdy sam sobie wybierze. Kariera, rodzina, znajomi… jak w Simsach. Szczerze? Dla mnie to nie ma cholernie żadnego znaczenia, które wartości są naprawdę ważne i najważniejsze. Zewsząd słyszy się komunikaty, propagandę na rzecz danych wartości czy sposobów życia. Że rodzina, religia, Ojczyzna, praca, kreatywność, kultura, kultura osobista… Och, kurwa! No właśnie. Jakie to ma znaczenie, że powiedziałam “kurwa”? Żadne. To słowo było tylko “dźwiękiem”, przerywnikiem. Równie dobrze mogłabym powiedzieć każdy inny wyraz, miałoby taki sam sens. Jak wszystko. Wszystko jest “tylko”. A czasami się myśli, że “aż”.

A to ciekawe. Moje ostatnie posty były totalnie szczere. Dobra, może na początku jeszcze starałam się zachować polityczną poprawność, ale teraz już nie chce mi się. I jestem szalenie ciekawa, ile osób, po przeczytaniu tych wypocin, odwróci się ode mnie. Ile osób stwierdzi, że jestem szalona, płytka, niesubtelna, ograniczona. Czy ktoś mi przyklaśnie? Wątpię. W końcu byłam brutalnie szczera. Oj niedobrze, niedobrze…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Next page »