Nowy wpaniały świat… dzisiaj.

28 listopad, 2008 at 8:29 pm (Myśli mniej uczesane)

Skoro już jesteśmy przy technologii… Czytaliście Nowy wspaniały świat Aldorusa Huxley’a? Niestety, cytatów nie przytoczę, ostatni raz czytałam w pierwszej liceum.

Otóż pan Huxley miał ciekawy pomysł na świat – gospodarkę napędzała produkcja. Każdy przedmiot musiał być na tyle skomplikowany, żeby nie tyle wymagał wyobraźni, co wysiłku produkcyjnego. Na przykład dla dzieci zamiast zwykłej piłki była cała maszyna, do której należało piłkę wrzucić, ażeby została wyrzucona gdzie indziej – produkcja samej połki nie napędzałaby gospodarki. Innym elementem była odzież – ludzi programowano, ażeby nabywali ubrania jak najczęściej, stare (czyli półroczne) wydawały się im ochydne.

Pan Huxley byłby zaskoczony i może nawet zachwycony, jak dobrze społeczeństwo XXI wieku realizuje elementy jego utopii. Mało tego, wyprzedzamy te marzenia. Bo czy ten miły człowiek żyjący na przełomie wieków, a piszący swą antyutopię w 1932 roku przewidziałby, że nasze społeczeństwo będzie o wiele bardziej wyrafinowane? Z jednej strony coraz więcej osób zamiast pracą fizyczną zajmuje się szeroko pojętymi usługami, śmiertelność jest zatrważająco niska, to samo z urodzeniami czy chorobami. Wynajdujemy leki, nie rodzimy w bólu (a pęcherze zastąpiono genetyką – jakże bardziej estetyczne). A napędzanie gospodarki? Ile dziennie wyrzuca się jedzenia, bo było go za dużo, zepsuło się lub po prostu było przeterminowane, choć zjeść by się zdało? Ile zabawek kupujemy, choć wystarczyłaby połowa? “Obudźcie w sobie dzieci” mówią gazety. Dzieci, czyli egoistów, kolekcjonerów, którzy patrzą na modę i są pod wpływem reklamy. Moda… Człoweik początku XX wieku patrzyłby ze zdumieniem, jak dużo i jak często kupujemy ciuchy. Mało tego, ile gadzetów potrzebujemy do codziennego życia: telewizor, komórka, iPod, inne takie… Jakieś statystyki wskazywały, że we Włoszech młodzież co 3 miesiące ma nową komórkę. Konsumujemy, konsumujemy, poświęcamy się hedonizmowi. “Tą bluzkę mam za długo, aż pół roku” mówiła dziewczyna w Świecie. Nasze celebrytki pokazują się w sukni tylko raz. Jak to się mówiło? Once seen, it’s burned.

Nasza rzeczywistość bije Huxleya na głowę.

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Technologia, technologia…

28 listopad, 2008 at 7:54 pm (Myśli mniej uczesane)

Rozumiem, że starsze osoby nie pałają chęcią do poznawania najnowszych wynalazków (z pewnymi wyjątkami). Dzisiejszy świat zmienia się w zaskakującym tempie, nim się nauczymy obsługi jednego urządzenia, już mamy inne. Ba, zazwyczaj nie używamy większości akcesoriów z naszych elektronicznych zabawek (do tej pory nie wiem, co za cholerstwo siedzi w moim kompie…). Na szczęście wiele elementów się powtarza i jakoś brniemy dalej…

Dwie filmowe sceny, jakże wymowne. Pierwsza to ślub Carrie Bradshaw w Seks w wielkim mieście, gdzie głónej bohaterce podają iPhone’a. Carrie bez wstydu czy zmieszania stwierdza, że “Ona tego obsługiwać nie umie, niech dadzą jej coś innego…” Druga scena pochodzi z Eagle Eye (tak, właśnie na ekranach kin…). Otóż wysoki rangą oficer FBI powiedział mniej więcej coś takiego: “Te ekrany nie są takie małe, ale litery są malutkie, a mój wzrok się z wiekiem nie polepsza.  Weź coś z tym zrób. … Nie, nie chcę, żebyś mi zwiększył czcionkę. Wydrukuj to. Wiesz, co to znaczy papier?”

A, i jeszcze trzecia, ale to parodia. Nie zadzieraj z fryzjerem, scenka w garderobie Mariah Carrey… To jest plejada tekstów odnośnie cyberspołeczności. W największym skrócie – gwiazda nie wie nawet, jakiej firmy sprzętu używa i co to w ogóle jest… od tego ma asystentki, zresztą to tylko wymogi kontraktu.

Dożywamy czasów, gdy osoby jeśli nie uznawane za ikony, to przynajmniej posiadające wiedzę i autorytet, nie potrafią obsługiwać nowoczesnych urządzeń. Sytuacja bezprecedensowa. Sto, ba, pięćdziesiąt lat temu taki tekst w kinie byłby niedopuszczalnym obciachem. Tymczasem światek filmowy z jednek strony puszcza grozi palcem producentom sprzętu, żeby zwolnili, z drugiej oklepuje nas po plecach, że nie musimy się tego wstydzić. A może się mylę?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Gadu-gadu beta – bez szału

28 listopad, 2008 at 12:20 pm (Mniam!) (, )

Lubię nowości i lubię je wypróbowywać. Wczoraj natknęłam się na nową wersję gadu. Postanowiłam spróbować, zwł. że słyszałam jakiś czas temu o tym.

Zainstalowałam. Zobaczyłam. Szału nie ma. Można wstawiać swoje fotografie, jest połączony z moja.generacja, fajne skórki, podręczne radio (plus!). Minusem jest, że muli niesamowicie i generalnie przy rozmowach i otrzymywaniu info zawodzi.

Jeśli jeszcze coś zauważę, dam znać ;)

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Poużalajmy się nad sobą

21 listopad, 2008 at 6:36 pm (Myśli mniej uczesane)

A czemu nie?

Właśnie zobaczyłam swoją świetlaną przyszłość u boku dwóch kotów miauczących znad mapek moich uczniów. Jak przystało na starą pannę, wszędzie są jakieś bibeloty, wazoniki, porcelanowe figurki, ramki na zdjęcia i książki (akcent osobisty, w końcu nie ma mnie bez książek). Dzieci mnie nie lubią i frustrują, do tego nie udało mi się odnieść kariery naukowej. Co ja mówię – od lat kilkunastu moim największym marzeniem zawodowym jest emerytura pomostowa. Tak, dopiero będąc nauczycielką w podstawówce (czy gimnazjum) będąc ciągle na bakier z młodzieżą opowiadam się za pomostówkami. Im wcześniej, tym lepiej. Najchętniej tuż po 40, bo 50 to już za późno.

Czy ta jakże edukująca znajomość łaciny pomoże mi w karierze zawodowej? Nie. Czy ocena z tego przedmiotu wpłynie na moje życie? Nie. (chyba, że w kwestii średniej i nieosiągalnego stypendium naukowego). Ale i tak poudaje, że sie ucze na poniedziałek…

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy

Witaj Zimo!

19 listopad, 2008 at 1:07 am (Myśli mniej uczesane) ()

Właśnie wyjrzałam przez okno i zauważyłam pierwszy w tym roku śnieg. Gęste tumany spadają falami jak w przedstawieniu teatralnym (to teatr tak naśladuje naturę, czy natura teatr?). Pewnie rano już go nie będzie, tym cenniejsze jest dla mnie to odkrycie :)

I jak tu się nie cieszyć? :D

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

O książkach – nie wywołana się wypowiadam

17 listopad, 2008 at 1:01 am (Mniam!, Myśli mniej uczesane) (, , , )

Ostatnio na wordpressie grasuje powoli i niebezpiecznie rozwijający się łańcuszek bibliofilskich pytań, na które każdy miłośnik literatury wyrywa się, by odpowiedzieć jak najdokładniej (głównie Maciek i Magda). Spróbujemy?

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

O tej porze, kiedy jeszcze jestem w stanie patrzeć na oczy. Zazwyczaj wieczorem, rzadko w ciągu dnia, ewentualnie w porze wykładu ;)

Jako dziecko uwielbiałam spędzać wakacje, czytając całą noc książki. Teraz już rzaaadko mi się zarza, a rzadkie niesprzespae noce przeznaczam na cele insze, czyli internet.

 

2. Gdzie czytasz?

Zależy od lektury, ochoty i okoliczności. Wykłady, zajęcia, łóżko, rzadko fotel czy biurko. No i praca. Podłoga. Autobus, pociąg. Gdzie się da, kiedy tylko najdzie mnie ochota.

 

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Obydwa. Zmieniam pozycję, czasami zaczynam od brzucha, czasami od pleców, mając kark mocno zgięty, a książkę trzymając na brzuchu. Aczkolwiek ostatnio czytanie na brzuchu nie jest dla mnie wygodne. Oj, chyba najwygodniej jednak na boku. Raz na jednym, raz na drugim. Wtedy ręka najlepiej podtrzymuje głowę.

 

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Książki dobre ;) A serio… Tak. Jednak książki napisane dobrze, gdzie autor realistycznie odtworzył pewien klimat, np. danej epoki historycznej czy realiów zawodu. Czyli realizm. Raczej nie fantasy czy SF, chociaż Tolkiena uwielbiam. Najlepiej realizm magiczny, może być też surrealizm jak u Gombrowicza (ha! coś pomyliłam, ale pal licho!).

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

W. Gombrowicz, Pornografia, Kraków 1987

Cywilizacja europejska. Wykłady i eseje, red. M. Koźmiński

A. Banach, Historia pięknej kobiety, Kraków, 1960

J. M. Coetzee, Życie i czasy Michaela K. [kolekcja Noblistów Dziennika]

A. Gide, Fałszerze [kolekcja Noblistów Dziennika]

 

6. Co czytałaś ostatnio?

Kserówki, zajęcia, jeszcze raz kserówki. Zaczęłam czytać Fałszerzy, ale idzie mi ostatnio opornie. Mam bardzo wolne tempo, więc na to pytanie równie dobrze odpowie kolejne.

Z czasopism skupiam się na polityce i treściach krótszych, czyli prasie. “Bluszcz”, “Polityka”, nie licząc copiątkowych dodatków Kultura w Dzienniku. Czytam mało, bo jeszcze nie mam okularów. Zaopatrzę się w okular i znów będzie dobrze :)

 

7. Co czytasz aktualnie?

Z książek wątki historyczne, np. teraz czytam Elżbietę Wielką S. Grzybowskiego i Kupcy w XVI wieku P. Jeannin – to moje lektury na egzamin, ale z dziką rozkoszą i z własnych chęci je pochłaniam. Ciekawe, czy Filip II G. Parkera podzieli ich los :) Z czasopism – patrz poprzednie pytanie.

 

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Ośle rogi to herezja. Zakładkuję, czym mi wpadnie w ręce – pojedynczymi kartkami, kalendarzykami (zwyczaj mojej rodziny, tylko po to mamy je w domu), paragonami, zakładki naszej uczelni, a także ładne karty do Magic the Gathering (ładne subiektywnie, ważne, że niebieskie) odziedziczone po pierwszym mężu. Nada się wszystko, byle dość czyste i twarde, względnie możliwe do miętoszenia i torturowania (niejeden kalendarzyk tak skończył).

 

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Nie dla mnie. Jestem wzrokowcem.

 

10. Co sądzisz o e-bookach?

Teoretycznie nie mam nic przeciwko, ale przy komputerze rzadziej mrugam i szybciej mi się oczy męczą. W praktyce przeczytałam tylko ostatni tom Harry’ego na komputerze i tyle. Wolę już kserować iż psuć oczy na monitorze.

Bezpośredni odnośnik 3 komentarzy

Mr & Mrs Smith Soundtrack

15 listopad, 2008 at 12:07 pm (Cytowane, Mniam!, Muzyka) (, , , , , , )

Film dobry, śmieszny. Ale to, co mnie urzekło i nie chce puścić, to wspaniała ścieżka dźwiękowa. Tematyka głównie miłosna (love stinks, I used to love her but I had to kill her…), ale porywa za serca.

Mark Owen – Believe in the Boogie

 

Joe Strummer & The Mescaleros - Mondo Bongo

 

John Powell – Assasin’s Tango

 

Charles Wright & The Watts 103rd Street Rhythm – Express Yourself

 

Making Love out of Nothing at All

 

J. Geils Band – Love Stinks

 

Voodoo Glow Skulls – I Used to Love Her

 

Magnet & Gemma Hayes – Lay Lady Lay

 

Jest jeszcze kilka piosenek, dodam je w najbliższym czasie (jeśli mi się będzie chciało ;) )

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Luter też miał bloga

10 listopad, 2008 at 11:36 pm (Myśli mniej uczesane, Polityka, rozmowy) (, , , )

W szkole zapewnie usłyszymy, że Marcin Luter swoimi 95 tezami przybitymi do drzwi katedry w Wittemberdze rozpętał niechcący reformację. Starsze dzieci zapewne już wiedzą, że każdy przewrót i rewolucja musi mieć poważne przyczyny, niedostatki lub nadużycia, które się kumulują nieustannie. Ale nie o to mi chodzi.

Otóż Luter podobno przybił te swoje tezy do drzwi katedry. Metalowych drzwi (!). [Wikipedia podaje co prawda, że przybił w przedsionku, co miałoby większy sens. Ale niech to rozstrzygną specjaliści.] I na czym myk polega? Otóż tezy te były swoistym zaproszeniem do dyskusji. W średniowieczu uczeni mieli w zwyczaju umieszczać swoje poglądy w miejscach ruchliwych, dobrze widocznych, aby inni uczeni zapoznali się z nimi i w miarę chęci podjęli dyskusję. Było to wyzwanie dla elit, pamiętajmy, że w tamtych czasach większość stanowili analfabeci, a język nauki – łacina, znany był bardzo wąskiemu kręgowi (tezy napisano po niemiecku). Tak więc tezy były niczym innym, jak zaproszeniem do dyskusji na temat nadużywania odpustów przez księży.

A dlaczego miał bloga? Bo czymże różni się takie wywieszanie tez od zameszczania postów na blogu? I tu, i tu, mamy do czynienia z zaproszeniem do dyskusji. Jedynie blog ma (teoretycznie) szerszy zakres oddziaływania, ma wiele odmian i charakterów, od czysto osobistych, przez hobbistyczne, kończąc na stricte “poważnych” tematach. Zarówno w średniowieczu, jak i dzisiaj, odpowiednia wiadomość potrafi się rozprzestrzenić równie szybko (patrz: hasło z Wikipedii o Lutrze).

Bezpośredni odnośnik 3 komentarzy

Zapach Toskanii w “Ukrytych pragnieniach”

10 listopad, 2008 at 10:29 pm (Filmy, Mniam!, Myśli mniej uczesane) (, , , , , , , )

Niezwykle sugestywny obraz Toskanii, pełnej słońca, rozpasania, rozpusty i lenistwa. Surowa, słoneczna ostoja dla artystów o burzliwych losach i namiętnych sercach. Tam kocha się namiętnie, gorąco, ale jakże płytko, pośpiesznie i nietrwale (choć zdarzają się wyjątki). W cieniach rozłorzystych drzew i werand toczy się leniwe, acz serdeczne życie towarzyskie, pełne przyjaźni, romansów, tajemnic i sztuki. Ogród pełen tajemniczych drewnianych rzeźb wykonanych przez pana domu, pełen widoków na surowe bryły hacjend utopionych w połaciach winnic, pełen piachu, kurzu i irracjonalenj żółci słońca.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Wyjątki z Mumii 2

9 listopad, 2008 at 3:01 pm (Filmy, Ja, Myśli mniej uczesane) ()

Wczoraj w tv leciała Mumia 2. Treść filmu sobie daruję, bo jest nudna. Natomiast dwie rzeczy mnie urzekły.

Pierwsza to ich dom. Też chcę mieć taki. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o wiktoriańską posiadłość, a o stoły zarzucone różnymi bibelotami, od ksiązek na zabytkowych figurkach skończywszy. Wszędzie książki, zabytki, takie tam. Nawet dom w Simsach na wzór ich sobie zrobiłam ^^

Druga rzecz to model rodziny. To mi się podoba. Mądry syn, kochający, odważny mąż, który umie stanąć na wysokości zadania i ciągłe podróże badawcze. Nie ma to jak poznawanie świata i siedzenie w Egipcie (aczkolwiek wybrałabym Stambuł lub Grecję, gdybym miała wybór). A jeśli mój syn siedziałby w British Museum więcej niż w domu, to byłabym wniebowzięta.

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Next page »