Moje wąty

8 lipiec, 2008 at 11:36 pm (Uzewnętrznienia)

Prosiłeś, żebym usunęła tamten wpis. Mój pierwszy naprawdę osobisty wpis od dawna, na dodatek nie mówiłam w nim nic najkonkretniejszego, ale się bałeś. Bałeś się cholernie “gadania”, “śmiechów”, bo czasem ten wpis mógłby Cię zdemaskować. I tylko i wyłącznie dla świętego spokoju to usunęłam, zwłaszcza, że owijałam w bawełnę i w końcu sama stwierdziłam, że ten wpis jest do niczego.

Ale znowu, po raz kolejny, po raz setny, tysięczny, milionowy, duszę się. Duszę się tym, że nie mogę powiedzieć własnego zdania, że na każdym pieprzonym kroku muszę robić sobie rachunek sumienia, czy to, co powiedziałam, było głupie, czy nie popełniłam gafy, czy się nie będą śmieli. Wybaczcie, ale to nie ja. Męczy mnie ta małomiasteczkowa, kołtuńska moralność, gdzie nie można być kimś innym, niż reszta, gdzie zawsze trzeba uważać na to, co się mówi.

Tak! Przyniosłam na egzamin miśka! I co z tego! Przynajmniej było zabawnie, a ja miałam co ściskać, zamiast umierać ze strachu.

I znowu wyszła szarpanina, nie normalny, ładny wpis. Trudno.

PS: Lunetariusie, w moim i jego relacjach pytań nie było i nie będzie. Wszystko jest jasne i oczywiste.

Napisz komentarz