Ciąg zdarzeniowy

13 czerwiec, 2008 at 6:04 pm (Do Ciebie, Myśli mniej uczesane, Polityka, uczelnia)

Jakiś czas mnie nie było totalnie, nawet na gg, bo internet mi się popsuł. Przez jakiś tydzień nie mogłam się zebrać w sobie i miałam tysiąc wymówek, aż w końcu zadzwoniłam do Pol-netu. Kazali przynieść do nich modem. Przyniosłam. Bardzo miły pan żartując co i rusz i uśmiechając się promiennie (ja to nie wiem, panowie tak jakoś lubią…) wymienił mi ów modem na inny, Motoroli. Teraz mam internet, ale komp wykazuje tendencje do psucia się, chyba format nam się szykuje.

A tak z tygodnia… Jak do tej pory idzie jak po maśle. Panowie BB po rozlicznych stresach zostali zaliczeni… Yyy, tzn ćwiczenia u nich! Ale życie towarzyskie mi nie idzie… :( Dzisiaj piątek, trzynastego, pomyślałam sobie, że będzie git. A tu… [ryk, walenie głową o ścianę i inne tego typu reakcje]

No więc od początku. Z porannego basenu wyszły nici (wybieram się od roku, choć mam do niego 200 metrów), zostałam obudzona przez Wroga o 10. Umówiliśmy się na 12, żeby mu kupić buty – sesja, wiadomo… Przyszedł akurat jak sprzątałam (kolejne anomalia – ja i sprzątanie!). Poszliśmy, chodziliśmy tu i tam. (Nie widziałam Go!) W końcu kupił w jakimś domku handlowym (małe to to takie, na dom handlowy za tanie), ot, takie w miarę eleganckie buty. W tym samym zresztą przybytku wyczaiłam śliczne jeansowe conversy. Bagatela – 190 złotych. Niestety, Wróg nie chciał mi pożyczyć. A w tym sklepie, co on kupował, wytypowałam na godne kupienia około 10 par balerin (i jeszcze jedne w Ambrze). Wróg powziął niecny plan kupienia mi jednych na urodziny, ale ja bohatersko się z tego wywinęłam. Więc poszliśmy do takiej księgarni na Słowackiego. To był błąd Wroga.

Z miejsca został zasypany tysiącznymi propozycjami: Łowca snów Kinga, Savoir-vivre, Mleczko (setnie się uśmialiśmy, naprawdę mocna propozycja), Barry Trotter, Szymborska, Pawlikowska-Jasnorzewska, Alfons Mucha, secesja, Wprowadzenie do psychologii, mangi… Biedactwo po 15 minutach miał totalny mętlik w głowie :D Tak to jest, jak się mnie nie słucha, że chcę na urodziny pół litra dobrej wódki (albo bimbru, Martini, Gorzkiej Żołądkowej, Komandosa) albo koszulkę z napisem JESTEM EMO (dobra, to może niekoniecznie, bo wtedy nie będzie prezentu dla Noisa). Tak czy siak – lepiej mnie nie wprowadzać do księgarni i pytać, co chcę ^^

Rozstaliśmy się, wróciłam doma, zjadłam coś (głodna jak wilk!). Dla uprzyjemnienia sobie obżarstwa włączyłam TVP info. O! Obrady sejmu! O, o wotum nieufności wobec Ministra Finansów, wypowiada się pan poseł Jarosław Kaczyński. I riposta premiera Donalda Tuska. I Ministra Finansów. I jeszcze inni. Generalnie całkiem miła, rzeczowa rozmowa, i ze strony p. Kaczyńskiego i ze strony p. Tuska padają hasła współpracy i wzajemnego poszanowania, choć ten pierwszy nieco namieszał. Najbardziej mi się nie podobało zachowanie osoby pełniącej funkcje Marszałka na 17. obradach Sejmu. Jego antypisowskość i jadowitość była jeszcze gorsza niż pana Bronisława Komorowskiego. Jakoś się tego słuchało, nawet do czegoś by pewnie doszli (postulaty Premiera, żeby zacząć współpracę, a nie prowadzić polityczną grę, tak dla przykładu), ale wystąpił jakiś poseł (oczywiście, nie przedstawiono go, wszedł bez kolejki) mówiąc, że te obrady są przepolitycznione. Wkurzyłam się i wyłączyłam telewizor, bo akurat TE obrady były całkiem do rzeczy.

Poszłam do Lektorium. Swoim zwyczajem przeskanowałam listę czytelników. Aaaa! Na samiutkim dole ON. Ładnie, zgrabnie się wpisałam tuż pod nim. Na sali go nie było, pewnie wyszedł na moment. Akurat jedno biurko było przez nikogo nie zajęte. Myślę sobie – to jego. Wzięłam, co miałam wziąć, czytam. Ręce sie trzęsą, nie mogę się skupić. Euforia sięga zenitu… @$#%@^&*^$@#!!! Do tego stolika podchodzi zupełnie inny łepek! Shit! Już sobie poszedł! Shit shit shit! Minęliśmy się dosłownie o minuty!!! I teraz, jeśli go zobaczę, to dopiero w poniedziałek, jeśli w ogóle. A jak będę mieć pecha, to w październiku dopiero. Jednym słowem: PIEPRZONY PREMIER, PIEPRZONY PRZEWODNICZąCY, PIEPRZONE OBRADY SEJMU, PIEPRZONE JEDZENIE, PIEPRZONE KSIążKI!! Jednym słowem: orgia. :D Ale wcale mi nie jest wesoło. Wręcz przeciwnie. Już myślałam, że to będzie szczęśliwy dzień…

W drodze powrotnej spotkałam Igę – koleżankę z gimnazjum. Pogadały my się, pośmiały my się, ho ho! ^^

A teraz – siadam i czytam Szczura. Żeby mieć w poniedziałek wolny czas na naukę na uczelni. Generalnie w ogóle mnie nie będzie, aż do 26-tego. No, może czasem wpadnę…

11 komentarzy

  1. Polityka » Blog Archive » Ciąg zdarzeniowy powiedział

    [...] post by Bellatrix Kategoria: Bez kategorii  ·  Komentarz (RSS) [...]

  2. Polityka » Blog Archive » Ciąg zdarzeniowy powiedział

    [...] Original post by Bellatrix [...]

  3. Inwestycje » Blog Archive » Ciąg zdarzeniowy powiedział

    [...] Original post by Bellatrix [...]

  4. Ciąg zdarzeniowy powiedział

    [...] post by Bellatrix Subscribe to the RSS feed! 13 czerwca, 2008 | Bez [...]

  5. Ciąg zdarzeniowy : Polityka powiedział

    [...] Original post by Bellatrix [...]

  6. Lunetarius powiedział

    On, czyli Kto? Niby wprost, a jednak jakoś tak okrężnie piszesz o nim:-)
    Mam nadzieję, że trafisz na niego tak jak sobie obmyśliłaś i to jeszcze przed końcem sesji.
    Sejm? Już dawno darowałem sobie śledzenie wystąpień in extenso. Wolę skróty, bo mniej czasu kradną.

  7. Bellatrix powiedział

    Sejm – nie wiem skąd, ale od dziecka mam jakieś takie poczucie obywatelskiego obowiązku, które czasami się objawia tym, że popatruję sobie na obrady Sejmu, jak trafię. Ot, warto popatrzeć czasami, jak pracuje Sejm i jak to wszystko wygląda od kuchni I wolę mieć własne zdanie na pewne tematy, niż zdawać się na subiektywne filtry mediów.
    On – hi hi… Ojej… Jak nic nie wyjdzie, to już nie będzie Jego i nie będzie o kim pisać. A jeśli wyjdzie, to Kochani Czytelnicy się dowiedzą ;) Jedyne, co mogę powiedzieć, to że jestem raptusem i choleryczką i mnie szlag trafi, jak jutro nie będzie żadnej inicjatywy z Jego strony.
    A właśnie – jak uważasz, Lunetariusie (i wszyscy inni Panowie), czy wolicie zdobywać, czy być zdobywanymi? Wydaje mi się, że jednak kobieta ma być zdobywana, choć to ona wybiera mężczyznę, który będzie ją zdobywał ;)
    Pozdrawiam!

  8. Lunetarius powiedział

    Droga Bellatrix!
    Już troszkę po tym ziemskim padole chodzę i wiem jedno. Często myśliwym zdaje się, że łowią, ale tak naprawdę sytuacja jest odwrotna… To my jesteśmy zwierzyną, choć umiejętnie zmanipulowaną i przekonaną, że to my złowiliśmy.
    Znajdź swój sposób, by skłonić go, aby zechciał stać się myśliwym. Ty musisz tak sprokurować sytuację/sytuacje, by dostrzegł w Tobie zwierzynę, Jeśli Ci się uda… jest Twój:-)
    Jeśli rzeczywiście jest tego wart to życzę udanych łowów.

  9. Bellatrix powiedział

    Ha! Z tego, co zauważyłam, to biedaczkowi się wydaje, że to on mnie pierwszy zauważył. To straszne, ale obydwoje jesteśmy nieśmiali. Ja i nieśmiała?! Nawet podejść i zagadać sie boję…Będzie dobrze, to tylko sesja :D Cuda wianki, po prostu, no…

  10. Lunetarius powiedział

    Znam takie sytuacje: buzia się nam nie zamyka, bawimy towarzystwo, wszyscy się śmieją i zazdroszczą nam takiej asertywności. Kiedy indziej, gdy bardzo nam zależy stajemy się cisi i maleńcy i tacy zakompleksieni:-)

  11. Bellatrix powiedział

    Ha, ja z tego wszystkiego też dostaje hiperaktywności/głupawki – śmieję sie, mówię za głośno, biegam, cuda wianki :D A sprawy nie mają się tak źle. Tylko ta SESJA…

Napisz komentarz