Bajtowe rozterki melomanki…
No i stało się – mam ok. 200 MB na dysku…
I teraz stoję przed jakże trudnym wyborem – co skasować? Oczywiście, muzykę. To znaczy pewne filmy też skasuję, jak tylko je obejrzymy (czemu, kurwa, nie mam nagrywarki?!), a to mi da… Łał. Mam prawie 6 giga filmów. Ok… To jest nieco… dalej.
Muzyka? I co ja mam skasować?! Już i tak kilka razy robiłam remont, teraz jedyne, co skasowałam bez cienia żalu to Kombi. A reszta…? I co z tego, że nie słucham disco, Siddharty, Stonesów czy Metalliki! I tak będę ich słuchać, i tak.
Jednym słowem, czeka mnie BARDZO POWAZNY remont i przesłuchanie tych kilku giga muzyki. Zapewne polecą ci najnowsi, czyli Nelly Furtado (Man eater wymiata…) czy Timberlake. Ale to zaledwie kilka piosenek… snifff
PS: Taaa. W ramach zwiększania ilości miejsca na dysku wpisałam do mojej listy ściągnięć ponad 30 piosenek Foo Fighters. Jednym słowem – jestem nie-re-for-mo-wal-na!