Język polski w liceum wg mnie

11 kwiecień, 2008 at 5:29 pm (przemyślenia i spostrzeżenia, rozmowy, uczelnia)

Właśnie się dowiedziałam, że są projekty zmian w listach lektur szkolnych, głównie w liceum. Wiele lektur ma odpaść albo być omawiana we fragmentach. Czemu? bo uczniowie podobno i tak ich nie czytają.

Jasne, że nie czytają, bo w liceum poziom nauczania jest fatalny - obecnie język polski (w tym rozszerzony!) nie zaszczepia miłości do litery pisanej i drukowanej, do formowania własnych myśli i indywidualności. Wina jest po wszystkich stronach. Jak u mnie wyglądał polski? Brak prac domowych (plus, bo i tak byłoby bez sensu…), lektura za lekturą czasami, co nie pozwalało się wyrabiać. Na zajęciach aktywność ograniczała się do tych samych dwu czy trzech osób. A ponieważ nikt nie miał motywacji, chęci czy przeczytanej lektury, omawianie ograniczało się do nieomalże wyrecytowania przez nauczycielkę tego, co było w programie i co mieliśmy znać na maturze. Głupio? Jasne. Ale nie byliśmy humanistami nawet w przybliżeniu. Choć zdarzały się i dobre chwile, gdy śmieliśmy się z Lewej stopy Pana Cogito (chociaż wiersz wcale nie śmieszny) albo zachwycałyśmy się Pawlikowską-Jasnorzewską.

A jak powinno być? Żeby nie przeciążać i nie wmuszać tego, co nie trzeba, każdy powinien mieć możliwość wyboru przedmiotów rozszerzonych, według własnej ambicji i celów. I wtedy polski rozszerzony wybierałyby osoby szczerze zainteresowane literaturą.

Poziom podstawowy - lektury z kanonu, podstawa.

Poziom rozszerzony - małe grupy, tak by każdy mógł interpretować wiersze i inne dzieła. Więcej klasyków, ale też powinno się znać każdego noblistę, chociażby jeden wiersz, chociażby pokrótce. Przede wszystkim, powinno być zaangażowanie uczniów. Nie, na pewno wszyscy nie przeczytaliby wszystkiego - to jest niemożliwe. Chodziłoby o to, żebyśmy poznali literaturę światową, główne prądy. Dobrze, przyznam, poznaliśmy tego sporo, ale był duży zoom na Polskę. Źle? Nie, bo nasza literatura jest dobra i trzeba znać narodowe utwory, ale mamy za dużo biadolenia o ucisku przez cara, o tym, że Polska, że niepodległość. Polskie lektury są ciężkie, ciążą swoim patriotyzmem, pompatycznością i symbolizmem. Polskie romantyzm i fin de siecle jest tak nudne i ciężkostrawne, że nic dziwnego, że nikt tego nie czyta. Moment, miałam bronić wielości lektur… Trudno.

Napisz komentarz