My a Czesi
Ostatnio czytałam na ćwiczenia o NKWD w Polsce od 1944 roku. Dziwię się, że Polacy w ogóle przeżyli tą wojnę. Że w ogóle przeżyli. Najpierw rozbiory. Potem przyszła druga wojna światowa. Holocaust, wywózki, zarówno ze strony niemieckiej, jak i sowieckiej. Ofiary wojny. Najróżniejsze masakry, np. wołyńska. Palono i mordowano całe wsie. A jednak przeżyliśmy. Pozbyli się większości naszej inteligencji, ale jakoś się odradzamy.
Od razu nasuwa mi się skojarzenie z Czechami, a konkretniej z wojną 30-letnią. Mieli zryw niepodległościowy, który przypłacili utratą 1/4 ludności. I to tej najlepiej wykształconej, zaznaczam. Musieli czekać potem prawie 300 lat na niepodległość, by następnie podzielić nasz los hitlerowskiej okupacji, a potem sowieckiej satelity. Ale, kurwa, prztrwali.
My, Słowianie, jesteśmy nie do zdarcia ;]