Rozmowa o Bogu i bezpieczeństwie (a przy okazji o młodości)
Mój opis na gg: Chcesz szczęścia - wierz w Boga; chcesz prawdy - poszukuj.
Tak, bezpieczeństwo jest nam potrzebne, inaczej człowiek nie byłby w stanie sobie poradzić z codziennością. Jednak w zależności od wieku, usposobienia czy wychowania różnych ilości bezpieczeństwa potrzebujemy.
Wiadomo to od wieków, że młodzi się buntują, a starzy - są konserwatystami.
Jednak do walki potrzebny jest jakiś stały, choćby najmniejszy punkt oparcia. A gdzie w szaleństwie młodości bezpieczeństwo? W domu, przyjaciołach, sobie. W naiwnej miłości do Świata i jego cudowności, barwności. W Młodości, która niezmiennie podszeptuje: “W przyszłości będzie lepiej”. Tylko młode dusze mają nadzieję. A przynajmniej taką mam nadzieję ;p
Nietzsche, oczywiście
Powiedział to, co wielkie umysły wiedziały już od wieków. Jakże klarowne stwierdzenie. Prawdy należy szukać w doświadczeniu, w dowodach, a nie nie w dogmatach i zabobonach.
No tak. Bezpieczeństwo. Ale czy musi to być bezpieczeństwo w Bogu? Nie, dla mnie to nie jest wyjście. Z drugiej strony rozumiem tą potrzebę. Człowiek, nawet ten dorosły, ma potrzebę oparcia. A kto stanowi najlepsze oparcie? Rodzice. To oni są naszymi guru od najmłodszych lat. To oni mówią, co dobre, a co złe. Potem jednak dorastamy, okazuje się, że nie są idealni, popełniają błędy. A Bóg jest właśnie takim Rodzicem. Tyle tylko, że się nigdy nie starzeje, nie umiera. Zawsze jest taki sam, tak samo mądry i wszechwiedzący, jak Rodzice w latach naszego dzieciństwa. Wspaniałe, abstrakcyjne oparcie.
Oczywiście, nie dla mnie
Chcesz prawdy - poszukuj
Cudo. Odkrywaj, zgłębiaj Świat, nie bój się go. Poszukuj, znajduj, tylko po to, by po chwili stwierdzić, że jest coś jeszcze. Że z tego punktu można wyjść dalej, że to nie koniec.
Bo poszukiwanie prawdy nigdy się nie skończy.