Takie tam…

26 marzec, 2008 at 11:53 pm (Uzewnętrznienia)

Ostatnio tak sobie myślę…

Do tej pory uważałam, że liceum przespałam. Że chcę wrócić do tamtych czasów, bo swoje przespałam w związku. Ale dzisiaj zdałam sobie z czegoś sprawę. Mój związek nie miał nic do rzeczy. Po prostu znalazłam się w złym miejscu.

Przez trzy lata miałam mało znajomych, byłam skazana na dwie godziny jazdy busem dziennie (plus czekanie), horrendalne godziny wstawania (6.20 autobus), odcięcie od miasta. A do młodzieży z mojej wsi… cóż, nie pasujemy do siebie. Nie tak bardzo. A tym z MMz nie miałam okazji się przyjrzeć, bo tam nie balowałam… Ale chyba nie ma czego aż tak żałować. Zjebane 3 lata, jednym słowem.

Powinnam była je spędzić w Piotrkowie. W mieszkaniu. Z kotem. Z chłopakiem w tym samym mieście. Z ludźmi na mieście. Z imprezami. Z liceum z tradycją (dobra, moje też miało, ale…). Z rysowaniem, czytaniem, kablówką i netem.

To, co teraz czuję jest niewłaściwe, właściwie. Bo nie czuję się tak, jakbym przyjechała studiować. Czuję się tak, jakbym wróciła z cholernie długich wakacji i krzyknęła: “Cześć! Już jestem z powrotem!”

Nie zrozumie mnie ten, kto całe życie mieszkał w jednej miejscowości, w jednej rodzinie. Teraz mam dwa domy, cały czas powtarzam, że moje korzenie są jak najbardziej w dwóch miejscach: w O. i Piotrkowie. Co prawda bardziej się czuję związana z Piotrkowem, ale jednak nie mogę (czy też raczej nie chcę) zaprzeczyć, że pół mojej rodziny jest z O. Cholera, nie ma tam wielkich, wybitnych osobistości, a zwykli, poczciwi ludzie. Ale jednak ich kocham, jak to Rodzinę ;)

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy