Wielkanoc

21 marzec, 2008 at 8:45 pm (Uzewnętrznienia)

Nie widzę w tym sensu. Najmniejszego.

Idą wolne, świąteczne dni. Dla nas, kobiet, zwłaszcza tych samotnych, oznacza to nic innego, jak sprzątanie, gotowanie i ogólny radosny przedświąteczny ferwor. Prawdopodobnie, gdyby Święta oznaczały dla mnie zjazd rodzinny, radochę i… sama nie wiem, co, to cieszyłabym się, jak co roku. Jak co roku, gdy jeszcze byłam katoliczką,  gdy byłam dzieckiem i chodziłam ze święceniem, malowałam jajka.

A teraz? Zostałam sama z Babcią, żadna z nas nie lubi jeść, więc sie jakoś specjalnie nie przejmujemy gotowaniem, Ciocia i Wujek wyjechali/wyjadą do moich Rodziców (kurde, a tak chciałam być na urodzinach Mamy…). Cóż, ogarnęło mnie zniechęcenie, apatia, cholera wie, co jeszcze.

Nie cieszy mnie Travian, spieprzone babeczki, rybki. Wszystko mam gdzieś, wszystko jest bezsensowne. Chciałabym tylko siedzieć i czytać. Niestety, mam już dowód osobisty, więc podobno jestem dorosła i mam kilka obowiązków, np niedzielny obiad (u Cioci B., żeby nie było ;p), sprzątanie, BABECZKI.  Do tego stan babci mnie martwi, wkurwia i jeszcze raz martwi.

I nie mogę od tego wszystkiego uciec. Mimo swej wiary, a raczej jej braku.

Niestety.

Więc Wy, moi drodzy, rozkoszujcie sie Świętami w gronie rodzinnym, przy cieście, szynce, jajkac, baranku i kolędach. Życzę Wam wszystkim, byście odkryli (dobra, tutaj wstawcie sobie coś związanego z religią, może o Zmartwychwstaniu Chrystusa na przykład…) magię Świąt. Sobie zaś życzę, bym przeczytała wszystko, co sobie zaplanuję.

Bezpośredni odnośnik 5 komentarzy