Tybetańczycy!
Zastanawiam się, czy ktoś Wam powiedział to otwarcie i czy jeszcze powie. Ale zdałam sobie z tego sprawę przed chwilą i czuję, że muszę to powiedzieć.
Nikt Was nie uratuje.
Nikt Wam nie pomoże, nikt Was nie wesprze. Jedynie kilka małych, nic nie znaczących organizacji, od biedy jakiś narząd ONZ. Ale nikt, tak jak przez ostatnich 50 lat, nie ujmie się za Wami. Nikt nie zorganizuje misji pokojowej. Bo nie chwyciliście za broń. Jeśli ktoś tak zrobił, to wyklinaliście go, odcinaliście się od niego. Macie za swoje.
Nikt Wam nie pomoże, bo jesteście w górach. Nie stoicie na żadnym ważnym szlaku, nie jesteście siłą gospodarczą ani polityczną. Jesteście wielbicielami pokoju i spokoju. I to jest Wasza broń, to są Wasze środki mediacji.
Któż się za Wami ujmie, kiedy przecież same Chiny Was ubezwłasnowolniły. Któż się oprze Chinom? ONZ? Przecież Chiny a i owszem, mają komunizm, ale już coraz bardziej kapitalistyczny. 3/4 świata zaopatrują w swe produkty. Chińscy obywatele mają nieograniczony dostęp do internetu, przedsiębiorstwa mogą się rozwijać, stawia się na rozwój i kultywowanie starych chińskich zwyczajów. To nie taka Kuba czy Korea, to porządny kraj. Ważny dla nas.
I jak się przeciwstawić? Wojskiem? Bez szans. Gospodarczo? Zbojkotować towary chińskie? To wywołałoby wielki kryzys na rynku. Żadne państwo nie zaryzykuje dolarów w imię obrony wartości, które wynosi na sztandary i wychwala w swej Konstytucji.
I dlatego, jesteście przegrani.
Tak wygląda Wielka Polityka.
* Wiecie, co jest napisane w Preambule Konstytucji RP z 1997r?
Polityka » Blog Archive » Tybetańczycy! powiedział
15 marzec, 2008 @ 10:36 pm
[...] Original post by cutebellatrix [...]
Inwestycje » Blog Archive » Tybetańczycy! powiedział
15 marzec, 2008 @ 10:40 pm
[...] Original post by cutebellatrix [...]
Polityka » Blog Archive » Tybetańczycy! powiedział
15 marzec, 2008 @ 11:01 pm
[...] post by cutebellatrix Kategoria: Bez kategorii · Komentarz (RSS) [...]
Tybetańczycy! : Polityka powiedział
16 marzec, 2008 @ 3:02 am
[...] Original post by cutebellatrix [...]
Licealista powiedział
17 marzec, 2008 @ 1:08 pm
Co prawda to prawda. Jak wolności samemu się sobie nie weźmie to nikt jej nie da za darmo.
Ale i dla Tybetańczyków jest nadzieja – wystarczy, że pójdą w ślady innych małych narodów i sprawią, że Chinom po prostu nie opłaci się być protektorem Tybetu. Pieniądze działają w obie strony.
Pozdrawiam!
cutebellatrix powiedział
17 marzec, 2008 @ 6:15 pm
Co przez to rozumiesz? Jak Tybetańczycy mieliby wykorzystać silę pieniądza?
Btw, czytałam gdzieś jakiś czas temu, że Tybet sam sobie winien, że nie zrobił z siebie ośrodka pokojowych mediacji, tak jak Szwajcaria. Ciekawe, czy to by było możliwe…
Pozdrawiam!
Licealista powiedział
18 marzec, 2008 @ 11:03 am
Tybet to góry, góry i jeszcze wyższe góry. Żadnych bogactw naturalnych, żadnej ziemi ornej, ot, parę hektarów pastwisk dla jaków, bo nic innego tam nie chce żyć poza jakami i Tybetańczykami.
Chińczykom zależy na całkowitym zniszczeniu Tybetańczyków. Eksterminacji. Tybetańczycy maja teraz perspektywę całkowitej zagłady swojego narodu w najwyżej dwóch pokoleniach. Jak tak dalej pójdzie to nawet ci, którzy się teraz rodzą w tybetańskich rodzinach za dwadzieścia lat będą bardziej Chińczykami niż Tybetańczykami.
Jedyną szansą dla Tybetu jest porzucenie tych wszystkich bzdur o pokoju i przyjaźnie między narodami bo to tylko umacnia Chińczyków.
Chinom de facto nie opłaca się okupacja Tybetu ze względów ekonomicznych: duże koszty, żadnych zysków. Jeżeli Tybetańczycy wznieciliby zbrojne powstanie przeciwko Chińskiej okupacji staliby sie wolnym krajem z powodów czysto technicznych. Znają teren, znają góry… Chińczycy nic nie będą mogli zrobić przeciwko Tybetańskiej partyzantce walczącej na swoim terenie tak nieprzyjaznym obcym. Zauważ jakie problemy ma armia amerykańska w Afganistanie, a Afganistan przy Tybecie to równina porośnięta kwieciem. Chińska armia jest może i liczniejsza, ale dużo gorzej wyszkolona i wyposażona. W wysokich górach nie da sobie rady z partyzantami. A że koszty takiej operacji po stronie Chińskiej będą tylko rosły a zysków z panowaniem nad Tybetem nie będzie żadnych, bo każdy Chińczyk który tam się odważy pokazać dostanie kulkę w łeb zza jakiejś skały – Chińczycy szybciutko się stamtąd wyniosą.
Są sytuacje kiedy wojna jest jedynym sensownym rozwiązaniem…
Pozdrawiam!
cutebellatrix powiedział
18 marzec, 2008 @ 6:11 pm
Szczerze? Pojęcia nie mam, czemu Chiny potrzebują Tybetu.
Ale w jednej kwestii się mylisz. Pomińmy tutaj pokojowość Tybetańczyków. Zauważ, że w Tybecie w ciągu tych 50 lat nastąpiła masowa migracja Chińczyków – niedługo Tybet będzie miał więcej obywateli narodowości chińskiej niż tybetańskiej. I niby ci Chińczycy mieliby tworzyć partyzantkę? To nie Polska, gdzie naród bitny, porywczy a tolerancyjny.
Pozdrawiam!
Licealista powiedział
19 marzec, 2008 @ 11:43 am
A czy ktoś się zastanawiał organizując w Polsce powstania, że w Warszawie, Poznaniu czy Lwowie mieszkają Niemcy, Rosjanie czy Austriacy?
cutebellatrix powiedział
19 marzec, 2008 @ 6:11 pm
Chyba “organizując w Polsce rozbiory” ;] Ale to były inne czasy. Wtedy nurt narodowościowy (a za nim szedł ruch narodowowyzwoleńczy) albo nie istniał, albo był w powijakach. Zauważ, że rozbiorów dokonały monarchie absolutystyczne. Tak, Chiny są totalitarne, można robić pewne porównania, ale to zupełnie inna mentalność.
Btw: http://azraelk.wordpress.com/2008/03/18/tybet-granie-na-falszywych-nutach/
Pozdrawiam!
Licealista powiedział
19 marzec, 2008 @ 11:00 pm
Nie, dobrze napisałem – powstania. Ruch narodowy był w poł. XIX wieku bardzo silny…
cutebellatrix powiedział
19 marzec, 2008 @ 11:29 pm
Nie zastanawiał się, bo byliśmy państwem wielonarodowościowym. To raz. Dwa, tolerancyjnym.
Austriacy. Zapamiętaj: Austriacy to Niemcy.
Rosjanie. A my zawsze z Ruskimi dobrze staliśmy. I nie mieszkało ich znowu tak wielu w zaborze rosyjskim.
Niemcy. No tak. Sławetny Kulturkampf. Z tego, co pamiętam, to przybrał na sile (czy też utworzył się) po 1870 roku. I wtedy Niemcy do nas zostawali wręcz przesiedlani. Zapomnij o Niemcach ze średniowiecza. Zdążyli się spolonizować i mało kto by ich nazwał Niemcami.
Hasła ruchów narodowowyzwoleńczych były popularne od czasów Rewolucji Francuskiej. Btw – najsilniej akcje Kulturkampfu przeprowadzano właśnie w Republice Weimarskiej, w państwie powstałym po rewolucji 1870 roku.
[co do rewolucji - mogło coś mi sie powalić, a nie chce mi się weryfikować. Ale ogólne stwierdzenia są prawdziwe.]
Pozdrawiam!
Licealista powiedział
20 marzec, 2008 @ 2:38 pm
Chyba się nie zrozumieliśmy: Tybet tez jest teraz wielonarodowościowy ( z przewagą Chińczyków) i bardzo tolerancyjny – co im to dało to widać w TV…
Nie jestem pewny, czy z Rosja łączy nas taka przyjaźń jak mówisz: zaczynając od Pskowa i zajęcia Moskwy by nie sięgać głębiej w historię aż po rozbiory, zabory, wojnę polsko-bolszewicką i atak we wrześniu ‘39 oraz PRL. Same gesty przyjaźni…
Ponoć Stołypin (premier carskiej Rosji) powiedział swego czasu, że gdyby Polska nie była podzielona pomiędzy trzech zaborców a w całości znalazła się pod carskim berłem to najprawdopodobniej to nie Rosja byłaby zaborcą a w kilka lat mówiłoby się o tym, ze to Rosja jest pod polskim zaborem. No ale odbiegam od tematu…
Chciałem tylko powiedzieć, że jeżeli Tybet nie rzuci się do powstania zbrojnego to za 30 lat będzie tylko o nim można poczytać w książkach historycznych. No, może kilku smutnych facetów w Indiach coś będzie mogło poopowiadać ze swojej młodości.
Pozdrawiam!
cutebellatrix powiedział
20 marzec, 2008 @ 5:19 pm
Tybet – wielonarodowościowy? Dobry żart.
Wszyscy sąsiedzi mają to do siebie, ze lubią się tłuc. Po czym sam przyznałeś mi rację, bo w gruncie rzeczy stwierdziłeś, że Polacy bardzo sprawnie “mieszali się” z Rosjanami. A do tego potrzebna była całkiem niezła współpraca. A sięgając najdalej: w średniowieczu nasze kontakty z Rusią były szalenie zażyłe – małżeństwa polityczne rusko-polskie były na porządku dziennym.
Licealisto – Tybet już nie ma szans. Obym się myliła.
Pozdrawiam!
Licealista powiedział
20 marzec, 2008 @ 10:27 pm
Gdzieś czytałem, że w tej chwili w Tybecie mieszka kilka milionów Chińczyków…
Poza tym mylisz Ruś Kijowską z Księstwem Moskiewski – to dwa oddzielne byty polityczne, które początkowo nie miały za dużo ze sobą wspólnego. Dałaś się podpuścić Radzieckiej i Rosyjskiej propagandzie która zawłaszczyła historię Rusi Kijowskiej i uczyniła z niej fragment historii Moskwy. A to czyste złodziejstwo. na tej zasadzie równie dobrze historia USA mogłaby się zaczynać od rycerzy króla Artura…
Tybet ma jeszcze szansę – popatrz choćby na Izrael. Dwa tysiące lat pod obcą okupacją a państwo istnieje. A to co teraz Chińczycy robią Tybetańczykom można tylko porównać z tym co robił Hitler i Stalin a obecnie Żydzi z Palestyńczykami…
Pozdrawiam!
lunetarius powiedział
7 kwiecień, 2008 @ 10:15 pm
Niestety masz rację jeśli chodzi o Tybet.
A po co komuś ten nic nie znaczący skrawek gór. Pewnie względy polityczne, strategiczne i imperialne. Władza i chęć jej sprawowania na jak największym obszarze. Władza jest jak narkotyk.
cutebellatrix powiedział
8 kwiecień, 2008 @ 7:22 pm
Lunetariusie, witam na moim blogu, dziękuję za komentarz i zapraszam do częstszego komentowania!
Cóż, po co Chinom nieomalże feudalny Tybet, to ja nie wiem. I pewnie się nie dowiemy, co takiego chińskie władze komunistyczne w nim widziały ^^”
Jedno, co jest warte zauważenia: Tybet już jest chiński. Niewiele zostało tam prawdziwego nurtu tybetańskiego. A tak, to mogą sobie mnisi grać role męczenników i propagować pokój i buddyzm…
Pozdrawiam!