Tybet
Ostatnimi dniami media w Polsce żyją tylko Traktatem Lizbońskim, bezpieczeństwem energetycznym, wyborami w USA (odbędą się dopiero w kwietniu!), Kosowem, Kubą, Rosją, tarczą i Euro 1012. Ewentualnie dochodzą misje w Iraku czy Afganistanie. Nie przeczę, tematy ważne, istotne. Do tego złożone, rozstrzygnięcie których będzie miało dalekosiężne skutki.
[Dygresja: media w Polsce kreują wrażenie, że Jarosław Kaczyński - na polecenie o. Tadeusza Rydzyka - wyskakuje z protestem przeciw Traktatowi Lizbońskiemu. I gdybyśmy nie przyjęli Traktatu, bylibyśmy jedyni w UE. A tu 7 dni świat donosi, że nie tylko w Polsce są głosy sprzeciwu w pewnych kręgach. Mało tego, sami politycy przyznają, że to ściema z Traktatem. Więc... jak to jest?]
No dobra. A teraz do meritum.
Codziennie żyjemy swym normalnym życiem, sprawami codziennymi, nie zastanawiając się zazwyczaj, co się dzieje na drugiej półkuli, jaka to bieda jest, ot, chociażby w pobliskiej Hiszpanii w slumsach. Jeśli zagranica, to wakacje, dobrze płatna praca. Czasem to akcja humanitarna czy ekologiczna, względnie prace badawcze. To normalne, nie przeczę, sama to mam.
Spoglądamy teraz na Kosowo i myślimy, jak jego losy sie potoczą. Część społeczeństwa zwana dyplomatami, rządzącymi czy ekspertami ds. Bałkanów zastanawiała się cały czas. A my w tym czasie jedynie wiedzieliśmy o konflikcie.
Zapominamy o Czeczenii. Zapominamy o Afryce. Zapominamy o tysięcznych ruchach narodowowyzwoleńczych działających w Europie, w XXI wieku! Czy to być może? Może.
Jakiś czas temu weszłam na jeden z blogów i mnie zamurowało: Tybet. Są zamieszki, pożary! Kurwa. Jak mogłam zapomnieć o Tybecie! Stolica Dalaj lamów. Stolica pokoju. Buddyjska Szwajcaria. Ja cie… [cenzura na dwie linijki]!!!
Okazuje się, że Tybet stracił niepodległość 50 lat temu. Ma Rząd na uchodźstwie. Jego ziemie są zasiedlane przez chińczyków.
Ktoś mnie zapyta: czemu cię to dziwi? Wszędzie tak jest, zawsze tak będzie.
Nie przeczę, naprawdę. Wali mnie, czy Baskowie czy inni Kurdowie dostaną niepodległość, czy nie. Nie w tym szkopuł. Pytam siebie, jakim sposobem ONZ pozwoliło na zajęcie Tybetu. Jakim sposobem Zachód, Indie, pół świata, pozwoliło na to. Czemu by się mieli mieszać? Bo Tybetańczycy to ludzie pokojowi. To naród bezbronny, kochający świat. Naszym OBOWIAZKIEM wobec Tybetańczyków jest pomoc. Czemu? Bo jesteśmy chrześcijanami. Chrześcijanie mówią: trzeba pomagać słabszym, bezbronnym.
Potrafię zrozumieć, że 50 lat temu świat nie miał co poradzić na Chiny. Rozumiem. Ale czemu teraz przyglądamy się temu z obojętnością? Czemu nie ma tego w wiadomościach? Czemu nikt mi nie wyjaśni (i to kompetentnie), czemu Hindusi zaaresztowali pochód? Pokojowy pochód Tybetańczyków. Czemu, de facto, wspomagają Chiny?
W pale się nie mieści.
strony:
BBC – zdjęcia z protestów w Indiach
Polityka » Blog Archive » Tybet powiedział
15 marzec, 2008 @ 7:17 pm
[...] Original post by cutebellatrix [...]
Dr powiedział
16 marzec, 2008 @ 11:19 pm
Odpowiedz czemu świat nie reaguje jest prosta…Nikt nie chce rozgrzebywać sprawy która już przycichła… co z tego że paru dalajlamów nie ma wolnego państwa gdy mamy dobre relacje z chinami(bądź co bądź państwem z pokaźnym arsenałem głowic atomowych)
cutebellatrix powiedział
16 marzec, 2008 @ 11:37 pm
O tym właśnie mówię (w następnym poście): każdy myśli w kategoriach czysto pragmatycznych.
Ale jedno muszę przyznać: myliłam się odnośnie tego, że w wiadomościach nie podają. Podają, są relacje. Że więcej chińskich żołnierzy na ulicach Lhasy, niż Tybetańczyków. Że ulice są puste właściwie. Że na całym świecie protestuje się.
Szczerze? Nie to jest ważne. Ważniejsze jest to, jak konflikt się skończy. Czy ONZ ruszy tyłek? Wątpię.
Co z tego, że Dalaj Lama jest świętszy od papieża?